Bardzo nudny wpis o celebracji życia i nalewce truskawkowej

Bardzo nudny wpis o celebracji życia i nalewce truskawkowej

Tak się składa, że nudą na blogu również musi powiać, co by równowaga w każdej chwili życia została zachowana. Bo inaczej obrażą się bogowie i przychylności na mój dom nie ześlą, a to by było bardzo niekorzystne i dla mnie, i dla mojej rodziny. Ostatnie dni dość rozpustne były, pod różnymi względami, wprowadziły rozprzężenie i spowolnienie, jakich dawno nie doświadczyłam.

Czytaj dalej „Bardzo nudny wpis o celebracji życia i nalewce truskawkowej”

Obiady czwartkowe i czwartkowe teksty od czapy

Kiedyś były tak zwane obiady czwartkowe u króla Stasia*, na które zapraszano artystów wszelkiej maści: popularnych malarzy, rzeźbiarzy, poetów, literatów. Czytano teksty kolejnych twórców i prowadzono dysputy na ich temat. Na stół wjeżdżał sowity i smaczny (mam nadzieję 😀 ) obiad.

W takim popołudniowym przyjęciu uczestniczyło zwykle około dziesięciu-dwunastu gości. Nieoficjalnym organem prasowym przedsięwzięcia był tygodnik „Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”, w którym drukowano utwory napisane przez uczestników czwartkowych zebrań. Z czasem obiady podupadły, nie ze względu na jakość serwowanych tam dań, lecz z powodu obniżającego się poziomu spotkań. W taki oto sposób pisał o tym Kajetan Węgierski: Czytaj dalej „Obiady czwartkowe i czwartkowe teksty od czapy”

Bezmyślność nie-myślożercy, mózg mumii Tutanchamona i stek bzdur

Humorystycznie o gniewie i braku myślenia

Słuszny gniew dziś mną zawładnął. Bo ileż można żyć z pustką w umyśle, kiedy między jednym uchem a drugim hula nicość?

Aż się czasem zastanawiam czy mam mózg, czy go nie mam? I między jednym łykiem coli a drugim utwierdzam się w tym, że skoro godzinami jestem w stanie trwać bez żadnej myśli to znaczy, że moje szare komórki są w podobnym stanie, co komórki mózgowe mumii Tutanchamona. Czytaj dalej „Bezmyślność nie-myślożercy, mózg mumii Tutanchamona i stek bzdur”

Przekleństwo nadmiernej odpowiedzialności

Nadmierne poczucie odpowiedzialności za innych

Nadmierne poczucie odpowiedzialności jest (często nieuświadomioną) bolączką wielu osób.

Trudno się z nią żyje, niełatwo się z nią rozstać. Czasem życie musi naprawdę mocno kopnąć w rzyć, żeby nadmiernie odpowiedzialny ocknął się wreszcie ze swojego katatonicznego snu.

Jak rozpoznać, że bierze się na swoje barki więcej niż to konieczne?

Nie jest to proste, gdyż ludzie często myślą, że to co robią dla innych jest ważne i istotne, że to ich obowiązek od którego nie powinni uciekać. Nie są w stanie wyobrazić sobie, że mogliby pewnych rzeczy nie robić.

Osoby nadmiernie odpowiedzialne mają zwykle poczucie, że świat się zawali, jeśli nie będą cały czas się starać. Dążą do pomagania oraz do wspierania innych nawet wtedy, gdy nikt o to nie prosi. Czytaj dalej „Przekleństwo nadmiernej odpowiedzialności”

Przepraszam, nie słyszę…

problemy niesłyszących i słabosłyszących

Tak, nie słyszę, a dokładniej nie zawsze wiem, że do mnie mówisz.

Gdy staniesz z boku albo za mną, nie odpowiem na Twoje pozdrowienie i „perfidnie” zachowam dla siebie informację o tym, która jest teraz godzina. Oczywiście, gdy dotkniesz mojego ramienia, odwrócę się i spojrzę na Ciebie. Połączę dźwięk z obrazem i będę już wiedziała, że jesteś obok i chcesz się ze mną porozumieć… Wtedy odpowiem na Twoje dzień dobry oraz podzielę się przepisem na potrawę z jarmużem, który właśnie zdjęłam z półki w osiedlowym warzywniaku, bo… tak, wiem jak można go przyrządzić.

Owszem, dźwięki do mnie docierają, ale zlewają się i mieszają się ze sobą. Z tego powodu, poprzez zmysł słuchu często nie jestem w stanie rozpoznać, co jest ich źródłem. Z natłoku dźwiękowych wrażeń ciężko mi wybrać te, które są skierowane do mnie. Najpierw muszę je „zobaczyć”… Czytaj dalej „Przepraszam, nie słyszę…”

Majówka, ofiara z muszkieterów i rozwód na blogu

Majówka, "The Musketeers"

Majówka w toku, a wraz z nią początek sezonu na zieloną trawkę, grille (oby tylko nie na balkonach), ogniska, leżaki, drinki i długie spacery, tudzież wypady wycieczkowe w dalsze rejony. Honorując grzecznie tradycję, sama udałam się na tak zwane łono natury, wróciłam w dobrym nastroju, więc porozkminiam na różne tematy, żeby trzeźwość umysłu zachować póki się da…

Zacznę od serialu, który po kilkunastu odcinkach uznałam za genialne studium relacji kata i ofiary w wydaniu… męskim. Serialik nosi tytuł: „The Musketeers”, mimo że z pierwowzorem literackim nie ma zbyt wiele wspólnego. Katem jest tu król, ofiarami dzielni muszkieterowie. Pomiędzy nich zawsze wchodzi jakiś dyżurny psychopata, który wkrada się w łaski króla po to, by móc potajemnie działać na szkodę Francji. Czytaj dalej „Majówka, ofiara z muszkieterów i rozwód na blogu”

Wiosna, Achilles-histeryk, fanfiki i krzak

Wiosna, fanfiction, przedstawienie głównego bohatera w "Iliadzie".

Wiosna nadeszła, czas porządki zacząć na blogu!

Przejrzałam już stare notatki w komputerze i z jego czeluści niedokończone teksty z zeszłego roku wyciągnęłam. Na pierwszy ogień poszło opowiadanie, które znalazłam całkiem przypadkowo. Miało być erotykiem, ale jakoś tak się złożyło, że napisawszy całkiem sporo, do części erotycznej dziwnym trafem nie dotarłam. Tak, że wyszedł erotyk nieerotyczny, niedokończony. Wtedy byłam z niego niezadowolona, więc rzuciłam go w kąt, miotłą przykrywszy. Dziś pośmiałam się z perypetii bohaterki, czekającej na przybycie faceta i stwierdziłam, że tekst tak naprawdę jest w konwencji humorystycznej. Może kiedyś, hmmm… go dokończę.

Czytaj dalej „Wiosna, Achilles-histeryk, fanfiki i krzak”